Nie jestem supermanem

Nie jestem supermanem

Jako jedyny w Świdniku posiada purpurowy pas w brazylijskim jiu jitsu. Jeździ po świecie, by trenować pod okiem najlepszych.

Śpi na materacu z kolcami, chodzi do rosyjskiej łaźni i nie uznaje medycyny konwencjonalnej. Wojciech Klimkiewicz (na zdjęciu w środku) opowiada o fascynacji sztukami walki, które stały się jego sposobem na życie.

Sztukami walki interesował się od zawsze. Jako mały chłopiec oglądał filmy z Brucem Lee. Dziś trenuje z jego najlepszym uczniem i przyjacielem, Danem Inosanto. To jedyny człowiek na świecie, któremu Bruce Lee przekazał wiedzę, jak nauczać jeet kune do, czyli swoją koncepcję walki. Koncepcja jeet kune do ma proste przesłanie: jeśli w danym czasie jakiś styl jest najlepszy, ucz się go. Do filmów akcji Wojtek już nie wraca, bo to co w nich pokazują jest efektowne a nie efektywne. W walce zaś nie chodzi o widowiskowość. Ale po kolei…

W. Klimkiewicz przygodę ze sztukami walki rozpoczął od boksu: - Świdnik ma bardzo mocne tradycje, jeśli chodzi o tę dyscyplinę sportu – wyjaśnia. – Kiedy miałem 18 lat, akurat najłatwiej było trenować boks. W tym czasie swoje największe sukcesy odnosił Andrzej Gołota, co też było motywacją, nie tylko dla mnie, ale i dla wielu młodych osób. Stoczyłem kilka pojedynków bokserskich, nie przegrałem żadnej walki.

Ponieważ jednak boks nie dawał mu umiejętności obezwładniania przeciwnika, a jako ochroniarz musiał taką posiadać, rozpoczął naukę brazylijskiego jiu jitsu. Od kilku lat praktykuje mieszane sztuki walki - MMA. W jego treningu można ich odnaleźć aż dwanaście, między innymi judo, silat (malezyjska sztuka walki), sistiemę (rosyjska sztuka opracowana dla agentów GRU Specnaz), escrimę, panantukan (boks filipiński, w którym dozwolone są uderzenia w krocze i oczy), CSW (combat submission wrestling), kali (sztuka walki pałkami i nożem), sambo (połączenie judo i wschodnich zapasów).

– Nauka niektórych z tych technik ma uświadomić, jak łatwo można komuś zrobić krzywdę – podkreśla. Po kilku latach Wojciech Klimkiewicz może pochwalić się dyplomem instruktora boksu, samoobrony i MMA oraz niezliczoną ilością certyfikatów ze szkoleń różnych sztuk walk. Purpurowy pas w brazylijskim jiu jitsu traktuje jako dodatek do treningów, a nie wielkie osiągnięcie. Trenuje z najlepszymi. Podczas seminariów i szkoleń, które odbywają się w różnych zakątkach świata, spotykał się na macie z Richardem Youngiem, Gokorem Chivichyanem, Erickiem Paulsonem, kultowymi postaciami świata MMA, a także z Rogerem Gracie, Mauricio Motta Gomesem, Ronem Balickim, Pawłem Nastulą, Oleksandrem Gorbatiukiem i Valentinem Babitsynem. W lutym poleciał do Szkocji, by w Akademii Czarnych Pasów spotkać się, między innymi z Danem Inosanto. Oto jak wspomina to wydarzenie oraz pojedynek ze swoim mistrzem i mentorem, Richardem Youngiem.

- Dan Inosanto ma 75 lat – opowiada świdniczanin. – Mimo swojego wieku, porusza się niezwykle płynnie i dynamicznie, a jego umysł to encyklopedia sztuk walki. Pojedynek z Rickiem był najbardziej ekscytującą walką, którą do tej pory stoczyłem. Zaczęliśmy i przez przypadek oberwałem w szczękę. Rick tego nie zauważył. Po kilku minutach powiedziałem, że dołożył mi łokciem, że mocno krwawię. Zaczął przepraszać i mówi „Oddaj mi”. Odpowiedziałem, że na ojca ręki się nie podnosi i walczyliśmy dalej. Przegrałem, ale żeby się uczyć, wejść schodek wyżej, trzeba również przegrywać z lepszymi. Uzyskanie kolejnego stopnia wtajemniczenia wcale nie jest proste. Trzeba trenować nawet 4 lata, by go zdobyć. Wojtek tłumaczy, że to czas na szlifowanie poszczególnych elementów walki, wprowadzenie nowych. To praktyka, podczas której trzeba nabrać gibkości, rozciągu mięśni, większej siły oraz nauczyć się dokładności, lepszego myślenia w walce, zastawiania pułapek na przeciwnika.

- Walka nie polega na tym, że coś sobie wymyślę i to zrobię – mówi W. Klimkiewicz. - Muszę zastawić na przeciwnika pułapkę, w którą się złapie. Jeśli jest duża różnica w zaawansowaniu, to walka trwa kilka sekund. Jeżeli poziom jest wyrównany, to może trwać kilkadziesiąt minut. Zawody weryfikują ten czas. To tylko 5-10 min., w czasie których trzeba wygrać.

Wojtek wygrywa. W grudniu ub. roku wziął udział w Otwartych Międzynarodowych Mistrzostwach Województwa Lubelskiego Dzieci, Młodzików i Seniorów w judo, gdzie w kategorii do 100 kg zdobył złoty medal. Na Mistrzostwach Europy w brazylijskim jiu jitsu, które odbyły się w styczniu w Lizbonie, startował w dwóch kategoriach wagowych – super ciężkiej i otwartej. Stoczył 7 pojedynków jednego dnia. W obu kategoriach zdobył 5 miejsce. Sukces tym większy, że był to jego debiutancki występ na ME, a w zawodach brało udział aż dwa tysiące uczestników. Wojtek zapowiada, że zostanie mistrzem nie tylko Europy, ale i świata. Nie tytuły i pasy są jednak dla niego najważniejsze. Liczy się przede wszystkim walka i adrenalina, która z wielką siłą pcha go do przodu oraz sprawia, że nie boi się pojedynków nawet z przeciwnikami większymi i cięższymi od siebie.

Duże sukcesy odnoszą również uczniowie Wojtka, z jego świdnickiej i lubelskiej szkoły Gladio Fight Club. W ciągu pół roku zdobyli aż 9 medali w ogólnopolskich zawodach MMA. Wśród zwycięzców znaleźli się świdniczanie: Mikołaj Mazur i Michał Bartoszewicz -wywalczyli złote medale, natomiast Bartosz Czerwonogrodzki i Marcin Malewicz brązowe. Wszyscy startowali w zawodach po raz pierwszy. Osiągnięcia te zawdzięczają również treningom ze Stanisławem Zonikiem (brazylijskie jiu jitsu) i Tomaszem Furmaniakiem (boks, muay thai i kickboxing), instruktorami Gladio Fight Club.

- Trening zawodnika nie rozpoczyna się jednak z chwilą wejścia na salę treningową, tylko już w momencie przebudzenia – mówi Wojtek. - Cały rytm dnia, tygodnia jest mu podporządkowany. Trzeba się wysypiać, odpowiednio odżywiać, zrezygnować z używek. Podstawa to systematyczność. Pytasz, czy trzeba również medytować? Walka jest medytacją. Zmusza do wyciszenia się, skoncentrowania, przemyśleń. To przydaje się także w życiu. Łatwiej uporać się z problemami i stresami dnia codziennego. Skąd mata z kolcami, rosyjska łaźnia i medycyna niekonwencjonalna?

- Spanie na specjalnym materacu z kolcami, chodzenie do łaźni, tzw. bani, kąpiele w zimnej wodzie na wielostopniowym mrozie regenerują ciało. Dzięki temu unikam chorób, kontuzji. U lekarza nie byłem już chyba kilkanaście lat. Supermenem jednak nie jestem! – zastrzega świdniczanin.

Na zajęcia do szkoły MMA Gladio może zapisać się każdy. Uczniowie Wojciecha Klimkiewicza mają od 12 do …70 lat. - Nigdy nie jest za późno, by nauczyć się sztuk walki – zachęca W. Klimkiewicz. – Jeśli ktoś nie chce się bić, to nie musi, ale dobrze poznać techniki, by nauczyć się bronić. Dzieciom poniżej 12 roku życia polecam judo. Małe dziecko czuje jeszcze lęk przed uderzeniem, a przewroty, ćwiczenia na macie z rówieśnikami, to świetna zabawa.

Źródło: Głos Świdnika

Najnowsze komentarze

Na razie brak komentarzy, twój może być pierwszy.